Kandydaci niezależni, moralność I czarny PR

Zgodnie z przewidywaniami znakomitej większości komentatorów politycznych, prezydentem Tychów ponownie został wybrany Andrzej Dziuba. Rozkładu poparcia dla poszczególnych kandydatów nie udało się jednak przewidzieć niemal nikomu. Typowany do zwycięstwa już w pierwszej turze przytłaczającą różnicą głosów - zwyciężył, ale w drugiej turze i to „o włos” różnicą raptem 1200 głosów. Co przy tak olbrzymich nakładach na kampanię i rozbudowanym składzie sztabu wyborczego można uznać za zwycięstwo Pyrrusowe.

Mit niezależności

W tych wyborach marketingowym chwytem było kreowanie kandydatów na prezydenta jako niezależnych fachowców. Kompetencji Andrzejowi Dziubie odmówić nie można, ale czy jest on niezależny? Od wielkich partii politycznych może i tak, ale to mała Unia Wolności odcisnęła na nim swoje piętno. Nie ma polityka w pełni niezależnego, o sukcesie bądź porażce decyduje bowiem otoczenie, z jakim się współpracuje. W tym wypadku to otoczenie ciągnie prezydenta w dół.

Wiceprezydent Elżbiecie Kani został niedawno postawiony zarzut z paragrafu 296 i 231 Kodeksu Karnego tj. wyrządzenia znacznej szkody majątkowej przez nadużycie udzielonych uprawnień lub niedopełnienie obowiązków. Jest on zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 5 a nawet, 8 jeśli wiązało się to z przyjęciem korzyści majątkowej. Drugi zarzut obejmuje przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.

Na prezydencie Dziubie sytuacja, gdzie w każdej chwili jego zastępca może trafić za kratki nie robi najmniejszego wrażenia. Jedno wiemy na pewno Pani Kania nie będzie reprezentować Tychów w kontaktach z inwestorami zagranicznymi lub miastami partnerskimi poza granicami Polski, z prozaicznego powodu, prokurator zakazał jej opuszczania kraju.

Piasek w trybach machiny wyborczej

Podczas kampanii kandydat Andrzej Dziuba mógł liczyć na pomoc niemal każdej instytucji podległej prezydentowi Andrzejowi Dziubie. Łącznie z gazetą „Tydzień w Tychach”, wydawanej przez niejakiego Dariusza Dyrdę, który za punkt honoru postawił sobie, aby być Urbanem tyskiej sceny politycznej. Liczba pomyj w jego gazecie (skądinąd żyjącej z ogłoszeń miejskich tam publikowanych!!) wylewanych na przeciwników politycznych prezydenta, osiąga poziom wręcz niewiarygodny. Do historii śląskiej prasy przejdzie wydanie specjalne kolportowane tuż przed ciszą wyborczą, gdzie na każdej stronie był albo prezydent Dziuba albo artykuł o jego dokonaniach, tudzież radny Michał Gramatyka.

Ciekawy moment kampanii to otwarcie z wielką pompą portalu miejskiego www.tychy.pl. Tu rej wodzi lider listy prezydenckiej w okręgu centrum Przewodniczący Rady Miasta Michał Gramatyka. Jest to bardzo cenna inicjatywa, którą należałoby pochwalić gdyby nie fakt, iż uruchomienie portalu wkomponowało się w kampanię wyborczą jednej ze stron, a autorem wielu tekstów był wspomniany wyżej radny Gramatyka.

Ten świetnie działający w ubiegłych latach mechanizm tym razem się zaciął. Mieszkańcy nie uwierzyli ponownie w zapewnienia, iż wszystko jest świetnie a będzie jeszcze lepiej. Andrzej Dziuba otrzymał od wyborców żółtą kartkę.

Nieubłagany zmierzch pewnej epoki..

Wiele wskazuje na to, że jest to zmierzch pewnej epoki, epoki Andrzeja Dziuby. Punkt kulminacyjny tej prezydentury już był, teraz obserwujemy fazę schyłkową. Otoczenie prezydenckie nie ma już złudzeń, by udało się wygrać kolejną kadencję. Wyniki mówią same za siebie, prawie połowa wyborców źle oceniła ostatnie lata rządów prezydenta.

Pewnie to jest powodem odstąpienia od realizacji przedwyborczych obietnic. Przygotowywany budżet nic nie mówi o wielkich inwestycjach, jakich mieliśmy być świadkami. Nie ma w nim mowy o Kolei Podmiejskiej Tychy-Sosnowiec, remoncie Ośrodka Wypoczynkowego Paprocany, jest za to wikłanie miasta w kolejną wątpliwą inwestycję – budowę drugiego lodowiska!! Czy 130 tysięczne miasto stać na dwa podobne obiekty?? Śmiem w to wątpić.

Co gorsze, gigantomania prezydenta doprowadziła do sytuacji gdzie wszelkie wolne środki na inwestycje, jakie miasto jest w stanie wygenerować będą zużyte w budowie kanalizacji dzielnic podmiejskich. Ta inwestycja jest konieczna, lecz powinna przebiegać bardziej przemyślanymi etapami. Miasto może zapomnieć w ciągu najbliższych lat o innych równie potrzebnych projektach. Miejmy nadzieje ze prezydenckie inwestycje nie zakończą się tak spektakularną klapą jak Szkoła Municypalna, której ruiny straszą w centrum miasta już 6 rok.

Post new comment

You must have Javascript enabled to use this form.
Back to Top