Silesia nadchodzi wielkimi krokami

I stało się, będziemy mieć na Śląsku miasto większe niż Warszawa. Wiadomość gruchnęła i już po chwili na ulicy dało się słyszeć głosy niedowierzania a nawet przerażenia – wspólne miasto z Zagłębiem? Po moim trupie...Potem w TV pokazano Ślązaka Roku, który zapewniał o dobrych kontaktach z nie-Ślązakami, prezydentów chwalących pomysł i zwykłych mieszkańców nieco zdezorientowanych lub też wrogo nastawionych do tych po przeciwnej stronie Brynicy.

Jak zwykle, tylko ekonomiści nie mieli żadnych zastrzeżeń - jeśli chcemy, by nasz region się rozwijał a ludzie bogacili, połączenie miast jest konieczne. W skład nowego organizmu ma wejść 17 śląskich i trochę mniej śląskich miast, które dzieli niemal wszystko. Począwszy od ambicji poszczególnych prezydentów a na nazwie kończąc (choć mnie nazwa Silesia wydaje się lepsza niż Katowice?).

Idea stworzeniu wielkiego Supermiasta jedną decyzją skazana jest na niepowodzenie. Tak ogromny twór byłby zbyt ociężały, aby reagować na bieżąco na potrzeby mieszkańców (bagatela byłoby ich ponad 2 miliony!). Lepszym rozwiązaniem wydaje się utworzenie wspomnianej aglomeracji śląskiej jako związku, na który scedowane byłyby niektóre kompetencje poszczególnych miast. Ale tu pojawia się kolejne niebezpieczeństwo - wojny i wojenki prezydentów o to, który z nich jest ważniejszy i kto ma stać w pierwszym szeregu. Nie da się ukryć, że Silesia powinna odpowiadać za podstawowe dla mieszkańców zadania; jak komunikacja (wreszcie wspólny bilet!!), inwestycje drogowe, czy koordynację inwestycji finansowanych z UE. Ale czy od razu ma być wspólnym miastem? Niekoniecznie.

Mało kto ma złudzenia, aby był to związek równorzędnych podmiotów. Raczej będą ośrodki nadające tempo, jak Katowice czy Gliwice, wokół których reszta miast będzie oscylować. Nie pozostaje nam nic innego jak przygotować się na konkurowanie w obszarach gdzie wygrać możemy.

Umyka nam jednak w tej dyskusji najważniejsze: każda zmiana powinna być podyktowana dobrem mieszkańców. Życzyłbym sobie, aby te zmiany wprowadzane były dla zwiększenia wygody mieszkańców, a nie zatrudnionych w nowym organizmie urzędników. Co nam po nowym wielkim mieście, jeśli musimy zwalniać się z pracy, aby załatwić coś w urzędzie, bo ten pracuje tylko do 16? Długie kolejki i nie zawsze miła pani bądź pan w okienku. Czy trudny do wyobrażenia jest urząd gdzie przychodzi się z radością i bez stresu?

Jeśli włodarze przy okazji zmian organizacyjnych nie wprowadzą zmian jakościowych do prac podległych im urzędów, to powstanie Silesii zainteresuje wyłącznie statystyków. Testem będzie otwarcie w naszym mieście Biura Obsługi Klienta w Urzędzie Miasta. Czy znajdzie się wola, aby to biuro pracowało dłużej niż do 15? Problem braku pieniędzy to licha wymówka...

Post new comment

You must have Javascript enabled to use this form.
Back to Top