Trop rosyjski w Aferze Taśmowej to ślepy strzał..

Dziennikarze prorządowi i lewicowi lansują tezę, że to robota rosyjskich służb specjalnych. Gen. WSI Dukaczewski stwierdził nawet, że to Rosji zależy dziś najbardziej na destabilizacji naszego kraju. O dziwo, stanowisko takie podchwycił również tygodnik  Wsieci. Miałaby to być jakoby zemsta za aktywny udział rządu Donalda Tuska w kryzysie ukraińskim. To scenariusz bardzo wygodny dla premiera, ale mało przekonujący.

Czy wystarczy, że spółka będąca właścicielem restauracji „Sowa i Przyjaciele” jest zarejestrowana w budynku należącym do ambasady rosyjskiej? Niektórzy łączą również ze sprawą restauracji w której rozpoczęła się afera taśmowa  stowarzyszenie o podobnej nazwie, które grupuje byłych oficerów WSI – www.stowarzyszeniesowa.pl . Czy to wystarczy na rosyjski trop? A motyw? Jeśli w najbliższym czasie nie rozpocznie się inwazja rosyjskich wojsk specjalnych na Ukrainę to ja go nie dostrzegam.

Dla mnie rozstrzygającym argumentem, że to jednak nie Rosja stoi za aferą taśmową jest kwestia następstw tej afery. Rosja w najbliższej przewidywalnej przyszłości nie będzie miała równie sprzyjającego jej rządu no chyba, że Korwin-Mikke zostanie wreszcie Krulem Polski .  Czy racjonalne byłoby wysadzanie całego rządu z siodła i ponoszenie ryzyka dojścia do władzy opcji rosyjskosceptycznej? Czy nie lepiej byłoby powiedzieć: „Patrzcie co na was mamy! Jak to odpalimy będzie po was. Rozumiecie? To teraz zróbcie to i to..”?  

Odrzucałbym też raczej konkurencję wewnątrzpartyjną z lansowanym nieustannie na winnego Grzegorzem Schetyną. Spółdzielnia Schetyny chyba nie posunęłaby się aż do tego stopnia i raczej nie dałaby rady zorganizować i utrzymać takiej akcji w tajemnicy. Zresztą ta afera nie tylko może odsunąć  PO od władzy ale ją całkiem zdekomponować. Czy warto ryzykować rozbicie i marginalizację PO żeby rządzić jej kawałkiem? Do tej tezy przekonałoby mnie jedynie nagłe zbliżenie ludzi Schetyny z Pałacem Prezydenckim w ramach jakiegoś nowego projektu politycznego i brak na taśmach ludzi z otoczenia Bronisława Komorowskiego.

Osobiście jednak skłaniam się do dwóch tez.  1. zdesperowany układ biznesowy, któremu rząd pokazał jak można ich bardziej okraść jak to miał uczynić wobec Jakubasa, co zostało uwiecznione na jednej z taśm. Możliwe, że w połączeniu z częścią służb specjalnych, którym rząd odebrał przywileje emerytalne i płacowe. Być może ludzi służb specjalnych, którzy sami o sobie mówili ze zainspirowali stworzenie PO doszli do wniosku, że ten projekt się wyczerpał? Skądinąd służby specjalne po odwołaniu ministra koordynatora Grasia nadzoruje osobiście Donald Tusk i jak widać nie idzie mu to najlepiej.  

2. Jest to robota, również służb ale któregoś z państw zachodnich,  które widziały lepiej niż my tu w Polsce o grzechach tego rządu. Nie przesądzam o motywacji, czy afera miała pomóc czy zaszkodzić państwu polskiemu jako całości. Odwrócić uwagę od ważnych negocjacji, osłabiając jednocześnie pozycję przetargową. Może był to rewanż za którąś z afer np.: informatyczną? Czy może wręcz przeciwnie odpalenie taśm miało na celu wyczyścić pewne sprawy, aby dało się z tym lub następnym rządem współpracować. Wiedza o szeroko zakrojonym dojeniu państwa musiała być szeroko znana na zachodzie. W obliczu kilku strategicznych i bardzo wartościowych przetargów zbrojeniowych jakie będą miały miejsce mogło zależeć jednemu z graczy aby konkurencja była bardziej fair.  Może to prorosyjskość tego rządu i stanie okrakiem pomiędzy Wschodem i Zachodem?  Ktoś mógł również dojść do wniosku, że w sprawie bezpieczeństwa Europy lepiej rozmawiać z kimś mniej uwiązanym na sznurku rosyjskich służb.

Ale czy wiedza o tym kto nagrywał i jakie miał intencje ma jakikolwiek znaczenie? Liczy się przecież to co tam zostało nagrane i co dowiedzieliśmy się o rządzących.

Czy niewierna żona nagrana na zdradzie będzie bardziej wierna w zależności od tego kto ją nagrał i jakie miał intencje w ujawnianiu jej niewierności? 

Post new comment

You must have Javascript enabled to use this form.
Back to Top