„Echo” : Czy Honorowi Dawcy Krwi będą jeździć za darmo?

„Echo” rozmawia z tyskim radnym Krzysztofem Tomczykiem, autorem projektu uchwały, który dla honorowych dawców krwi przewiduje ulgi w opłatach za przejazd autobusami i trolejbusami.Krzysztof TOMCZYK lat 25, tyski radny, absolwent Wydziału Politologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, asystent senatora Bronisława Korfantego.

- Dlaczego honorowi dawcy krwi mieliby jeździć autobusami za darmo?

- Nie wszyscy. Honorowi dawcy krwi dzielą się na kilka kategorii. Najbardziej zasłużona jest grupa, której członkom przyznano odznaczenie Honorowy Dawca Krwi Zasłużony dla Zdrowia Narodu. Mój projekt uchwały przewiduje całkowite zwolnienie dla tej grupy z opłat za przejazdy środkami komunikacji publicznej w Tychach. Druga grupa krwiodawców, która powinna być, moim zdaniem, wyróżniona obejmuje Zasłużonych Honorowych Dawców Krwi – proponuję jednak aby ci krwiodawcy byli uprawnieni do korzystania z biletów ulgowych Miejskiego Zarządu Komunikacji w Tychach (50 proc. zniżki). Pragnę zauważyć, że nie tak łatwo zostać ZHDK - kobieta musi w tym celu oddać 5 litrów krwi, mężczyzna – 6 litrów. W praktyce oznacza to, że jeśli ktoś zacznie od dzisiaj oddawać honorowo krew, to o tytuł Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi może ubiegać się po około 6 latach. W ciągu roku można bowiem oddać krew od czterech do sześciu razy. Krew jest darem bezcennym, dlatego przyznanie ulg komunikacyjnych za jej oddawanie jest jak najbardziej uzasadnione.

- Jest pan radnym od dwóch lat. Dlaczego właśnie teraz występuje pan z taką inicjatywą?

- Każdy moment jest dobry, aby z taką inicjatywą wystąpić. Szczególnie w okresie wakacji lekarze, poprzez media, alarmują, że brakuje krwi. A bez tego daru nie można przeprowadzić żadnej operacji. Pojawiają się wówczas dramatyczne apele, by oddawać krew. Dlatego moim zdaniem inicjatywa, dotycząca wyróżnienia krwiodawców, którzy przecież bezinteresownie ratują życie innych, nieznanych im ludzi, jest właściwa w każdym czasie.

- Jeśli ktoś oddaje krew honorowo, to znaczy, że nie oczekuje zapłaty w jakiejkolwiek formie. Dlaczego chce pan płacić komuś za honorowe zachowanie?

- Zwolnień i ulg w opłatach za przejazdy autobusami i trolejbusami w Tychach nie należy traktować jak zapłaty.

- W takim razie jak co? Przecież przyznanie ulg komunikacyjnych, czy zwolnienie z opłat, to konkretne kwoty, które nie wpłyną do budżetu miasta.

- Jest to dostrzeżenie przez gminę osób, bez których zdrowie nas wszystkich byłoby zagrożone. Osobiście traktuję to jako podziękowanie wyrażone nielicznym osobom za niesienie przez nich bezinteresownej pomocy. Przyznawanie ulg komunikacyjnych krwiodawcom to inicjatywy podejmowane w całym kraju. Nie tylko największe miasta typu Warszawa, Kraków, Poznań ale i te o wiele mniejsze wyróżniły przywilejami swoich krwiodawców, często większymi niż zakłada mój projekt uchwały.

- Jest pan honorowym krwiodawcą?

- Tak. Jednak ani ja ani nikt z moich bliskich nie należy do grupy krwiodawców dla których projekt przewiduje ulgi czy zwolnienia z opłat za bilety.

- Jak pan sam zauważył gminy we własnym zakresie przyznają ulgi krwiodawcom, różnicując ich tym samym zakresem przyznanych przywilejów. A przecież nie jest istotne czy ktoś oddaje krew w Warszawie czy w Tychach. Powinien być przecież traktowany tak samo. Dlaczego więc nie angażuje się pan w ustawowe załatwienie tej sprawy, a chce realizować przywileje krwiodawców, kosztem gminnych przychodów.

- Nie jestem posłem ani senatorem, a tym samym nie mam wpływu na inicjatywy parlamentarne, a co za tym idzie na budżet państwa. Pojawiały się i pojawiają głosy, aby przywrócić krwiodawcom ulgi, z których korzystali kiedyś, podróżując koleją. W miarę swoich możliwości wspieram takie zamierzenia. Ale jako radny mam konkretny wpływ na budżet gminy Tychy. Stąd wynikają moje propozycje.

- Porozmawiajmy zatem o pieniądzach. Miejski Zarząd Komunikacji w Tychach wyliczył, że beneficjentami pana projektu byłoby około 3 tys. osób, a to w skali roku miałoby obniżyć przychody ze sprzedaży biletów o około 1,75 mln zł. Ta liczba nie robi na panu wrażenia?

- Dane MZK są nieścisłe. Obliczono je chyba przy założeniu, że wszyscy krwiodawcy jeździliby za darmo. Tymczasem w Tychach jest jedynie 20 Honorowych Dawców Krwi Zasłużonych dla Zdrowia Narodu, którzy mieliby skorzystać z całkowitego zwolnienia z opłat za przejazd i około tysiąca Zasłużonych Honorowych Dawców Krwi – mających płacić połowę ceny biletu. Kwestia rzekomego obniżenia przychodów MZK jest wyolbrzymiona również i z tego względu, iż przyjęto tam, że każdy HDKZdZN i ZHDK skorzysta z przyznanego mu przywileju. Tak na pewno nie będzie. Życie uczy, że nie wszyscy z oferowanego im prawa korzystają.

- Mówiąc o owych 1,75 mln zł utraconych przychodów Miejski Zarząd Komunikacji podkreśla, że kwota ta szybko uległaby zwielokrotnieniu. MZK powołuje się przy tym na przykład Jastrzębia Zdroju, gdzie wprowadzono bezpłatne przejazdy wyłącznie dla stu osób posiadających złotą odznakę Honorowego Dawcy Krwi (oddały po 18 litrów). Początkowo przełożyło się to na stratę rzędu 2,5 mln zł rocznie. Liczba uprawnionych zaczęła jednak lawinowo rosnąć. W końcu ulga objęła ponad 1,5 tys. osób i ze względu na drastyczne obniżenie przychodów trzeba było się z niej już po 8 miesiącach wycofać. Nie obawia się pan powtórzenia tego scenariusza w Tychach?

- Nie, ponieważ moja propozycja różni się od jastrzębskiej. Tam oferowano darmowe przejazdy, w Tychach, przypomnę, zwolnienie z kupowania biletu objęłoby niewiele osób. Przypomnę jeszcze raz, że największa grupa uprzywilejowanych, według mojego projektu, miałaby przyznaną 50 proc. ulgę. A przecież część krwiodawców ma swoje samochody, dlatego dzisiaj i tak nie korzystają oni z autobusów i trolejbusów, stąd trudno w ich przypadku mówić o jakiejś utracie przychodów, raczej o zysku skoro przesiądą się z auta do autobusu i skasują ulgowy bilet.

- Nie przeraża pana wizja rozłożenia komunikacji miejskiej przez tyszan, którzy masowo ruszą oddawać krew, by móc skorzystać z ulgowych przejazdów autobusami miejskimi i trolejbusami? Przecież w Jastrzębiu, według MZK, liczebność tej grupy w ciągu niespełna roku zwiększyła się ponad piętnastokrotnie!

- To byłby piękny scenariusz, biorąc pod uwagę jak bardzo zwiększyłaby się ilość oddanej krwi. Nie wierzę jednak w tak masowy rozwój krwiodawstwa pobudzony perspektywą ulgowych przejazdów, choć liczba krwiodawców po wejściu w życie projektu mojej uchwały powinna wzrosnąć. A o to przecież również chodzi. Na jastrzębski przykład proponuję spojrzeć właśnie z tej perspektywy. Tamtejsze szpitale nie mają problemów z brakiem krwi. A krew to przecież dar bezcenny.

- Oprócz honorowych dawców krwi są również inne grupy ratujące zdrowie i życie pacjentów. Na przykład dawcy szpiku. Czy i oni powinni korzystać z ulgowych przejazdów?

- Niewątpliwie i ta grupa powinna zostać wyróżniona. Na razie skupiłem się na projekcie uchwały dotyczącym honorowych dawców krwi. Nie proponuję w nim rozwiązań niezgodnych z prawem. O wszystkim zadecyduje i tak Rada Miasta na sesji, która powinna odbyć się 27 listopada. Przecież przywileje komunikacyjne istnieją już od dawna. A jeśli tak, to nie rozumiem dlaczego jedni mogą z nich korzystać, a osoby bezinteresownie ratujące życie innym ludziom – nie mogą.

Rozmawiał Zdzisław BARSZEWICZ ECHO

Post new comment

You must have Javascript enabled to use this form.
Back to Top